poniedziałek, 26 lipca 2010

analyzing LA VIDA

Trudno wyobrazić sobie codzienność bez nieustannego analizowania wszystkiego co się da- analiza jest ścieżką do świadomości świata, ni mniej ni więcej. Czy ciągła analiza gestów słów, zachowań, , myśli, prawidłowości i nieprawidłowości świata, ludzi i nie-ludzi, etc zakłóca twórcze myślenie? Czy jest dokładnie vice versa? Buena pregunta. W pewnym sensie tworzenie jest właśnie przetwarzaniem rzeczywistości, a więc cały proces mógłby wyglądać mniej więcej tak: obiekt---> jego percepcja/doświadczenie---> analiza/refleksja---> subiektywizacja*--->nowy obiekt.
Nowy obiekt nie mógłby powstać bez żadnej inspiracji, podobno człowiek nie jest w stanie wytworzyć niczego całkowicie nowego, cała jego wytwórczość i kreatywność polega na umiejętności łączenia znanych elementów w nową całość.
Ogwiazdkowana subiektywizacja nawiązuje to wyznawanej przeze mnie teorii naszej całkowitej zależności od świata symbolicznego. Ci, którzy mają niesamowitą okazję rozmawiać ze mną na co dzień, pewnie juz maja dosyć tej teorii symboliczności. No cóż, ja się utożsamiam przede wszystkim z homo-symbolicusem ;)) I analizuję. I tworzę.

poniedziałek, 10 maja 2010

Jestem

Ostatni oficjalny ślad w internecie zostawiłam prawie rok temu. Kto wie, może już czas wrócić i zaistnieć, że tak powiem.

A dzieje się ostatnio, bo dzieje, jest co krytykować. Chociaż, prawdę mówiąc, krytykować zawsze jest co, bo tzw „świat dorosłych”, do którego kiedyś tak chciałam należeć, ciągle działa wg. swoich zasad, takich jak chociażby głupota. Jak wiadomo, głupota jest jednym z niewielu zjawisk nieskończonych i bezgranicznych, a można też dodać że niezniszczalnych i powszechnych.

Jednak nie będę pozostawać tylko przy ‘krytykaniu’, chociaż to zdecydowanie mój żywioł. Warto pisać i mówić przede wszystkim o rzeczach pięknych, bo to ono właśnie daje drogę do rozwoju. A z pięknem tak to już jest, że czasem jest mało widoczne lub coś je przysłania, więc warto o nim mówić.

Axe!

niedziela, 17 maja 2009

Jest rower!








Już mam rower. To już kolejny, bo pierwszy został skradziony pierszej nocy zostawiony na chodniku ( przypięty oczywiście).
Jest rower, co prawda potrzebuje małej kuracji mechanika, ale kuracja pewnie nie potrwa długo. A później już mogę zwiedzac miasto z właściwej perspektywy... Znad kierownicy bike'u!!!!

Una bici mas- un coche menos .

Żeby zamkną temat jakims wizualnym elementem, wrzucam kilka zdjęc z wileńskiej Masy Krytycznej.

środa, 13 maja 2009

Make music, not war

Muszę pokazac wam coś pięknego. Jedna z najpięknięszych rzeczy, które ludzie robią w życiu. No dobra, szczytny szczyt piękna. Można to jeszcze bardziej zbanalizowac- muzyka=miłośc. Myślisz, że obchodzi mnie, że to brzmi śmiesznie? I że myślę, że jestem odkrywcza? Że znowu śpie w dzień zamiast w nocy i znowu uciekam od ludzi?

Ups... czy to nadal jest upraszczanie życia? Upraszczenie życia- to jakieś takie motto,bo trzeba miec motto, żeby było tak jak w filmie.

Proszę bardzo... Richard Bono, znany basista o niezwykłym głosie i Bobby McFerrin, twórca piosenki "Don't worry be happy", artysta o fenomenafnym głosie.
Por favoooooor!

środa, 29 kwietnia 2009

Manifestuje więc jestem!

2 maja- Dzień Polonii i Polaków za granicą. W poprzednim roku w Marszu Polaków na Litwie wzięło naprawdę sporo osób, uczestnicy wspominają ten dzień z wielkim sentymentem. Miejmy nadzieję że w tym roku bedzie nas jeszcze więcej, w końcu jest nas prawie 300 tysięcy! Ja niestety znowu jestem daleko poza centrum wydarzeń, tym razem jeszcze dalej niż poprzednio. Ale pewnego dnia... wszystko wróci na swoje miejsce ( przynajmniej na jakiś czas ).
Czy można nazwac to manifestacją? Czemu nie. Celem manifestacji bardzo często jest zaznaczenie, że

Z kolei 9 maja w Poznaniu odbędzie się manifestacja w obronie Rozbratu. Cóż, mogę dołączyc się jedynie duchowo. Byłoby bardzo szkoda gdyby rozwalili ten squat. Nie byle skwot... chyba najdłużej i najprężniej działający squat w Polsce. Kto nie widział albo nie słyszał może sobie doczytac na ich stronie, link po prawej stronie.

niedziela, 26 kwietnia 2009

Przemyślenia niedogotowane

Właśnie skończyłam czytanie książki Rity Marley, żony Boba, o ich wspólnym życiu. Właściwie jest to jej biografia, ale żeby się lepiej sprzedawało warto zatytułować książkę "No woman no cry" i w podtytule dodać "moje życie obok Boba".
Rita jest jedną z najaktywniejszych społecznie kobiet z Jamaiki, więc chciałam dowiedzie
ć się o niej czegoś więcej, z pierwszej ręki. No i, niestety, wcale nie była feministką, to akurat jest pewne. Poza tym, bycie Rasta i feministką jest sprzecznością. Rita wybrała ideologię Rasta, gdzie oczywistością jest, że żona musi być uległa mężowi i go słuchać aż do grobu. Dokładnie tak, jak mówi Biblia. W tym momencie na myśl przychodzi Ijahman (znany reagge'man z Jamajki), który śpiewa "Beauty and the lion/ woman is a woman/ but a man is a master in his house". Cóż, jego kobiety chyba nie chciały mieć w domu lwa, bo aż trzy kolejne jego żony rzuciły go. A on dalej sobie śpiewał, że dał z siebie wszystko, a one go skrzywdziły, zupełnie niewiadomo czemu.
Piosenka jest śliczna, ale czasem wolałabym nie znać angielskiego, żeby tekst mnie nie denerwował. Mam wystarczająco innych zmartwień :)


wtorek, 21 kwietnia 2009

Nawiązując ( bardzo bardzo luźno) do konferencji antyrasistowskiej UE ( powiedzmy)






















Kilka zdjęc Gervasio Sanchesa, a la World Press Foto. Aparat. Wojna. Czarne i białe. Czarni i biali. I jeszcze jedno: im bliżej jesteś ofiary, tym jesteś bliżej prawdy.